ponad 4 lat temu
#pytanie #opinia
Hej
Niedawno słyszałem o przypadku mężczyzny, który kradł damską bieliznę. Po jakimś czasie sprawa wyszła na jaw i owemu mężczyźnie został postawiony zarzut kradzieży. Jednak z kobiet natomiast twierdziła, że ten człowiek ewidentnie ma problemy ze sobą. Dodała również, że kradzież damskiej bielizny jest niemal tożsama z gwałtem...
Nie no, ja rozumiem, że człowiek dopuścił się przestępstwa, ale żeby porównywać kradzież damskiej bielizny do gwałtu? Jak dla mnie trochę nieadekwatne porównanie.
A wy co o tym myślicie?
Co za powalona akcja xD. Moim zdaniem majtki to majtki, to przedmiot, to nie jest część tej kobiety, na pewno miało to jakiś wpływ na psychikę tej kobiety ale nie ma mowy tu o gwałcie, no chyba że psychicznym, ale i to ma tak średnio sens xD.
Gwałt na kobiecie to to nie jest. Zwyczajna kradzież. Kobieta nie została nakłoniona ani zmuszona do bycia czėścią jego kinksterskich/fetyszystycznych fantazji a więc nie doszło do gwałtu. Doszło tylko do kradzieży.
Domyślam się, że dla osoby o takiej opinii bielizna jest szególnie intymną, integralną częścią ale nie można tego zrównywać z gwałtem.