ponad 4 lat temu
#Siku
Pierwszy raz zdecydowaliśmy się dzisiaj z Żoną na sikanie w pieluszkę i zmianę mokrej. W sensie ja miałem mokrą, a Ona zmieniała.
Na początek szczerze mówiąc mamy mieszane uczucia, wiem że Jej to bardzo nie bawiło, a jak Ona się nie cieszy, to ja też znacznie mniej. Ustaliliśmy że znów kiedyś spróbujemy, natomiast raczej na zasadzie: "Wiem że Cię to kręci Kochanie, więc mogę to od czasu do czasu dla Ciebie zrobić". Uczciwe postawienie sprawy w sumie, na podobnej zasadzie przebieram się za Sułtana ze Wspaniałego Stulecia. Natomiast bardzo miałem nadzieję że będzie to fajne doświadczenie, ale wolę przewijanie czystych pieluszek na sobie.
Macie jakieś doświadczenia w tym kierunku?
To bardzo ciekawy wątek. Nie zawsze dwie osoby w relacji czerpią równą satysfakcję z realizacji kinków ale czasami satysfakcja może nie tyle wynikać ze wspólnej zabawy w danym klimacie (np. W tym wypadku przewijanie) co samego faktu sprawiania przyjemności drugiej osobie jednocześnie będąc obojętnym na dany kink. Ja i mój partner mamy zupełnie inne kinki i tylko 2-3 udało nam się na wzajem "pozarażać" i to jest nasz wspólny obszar, zaś pozostałe są nam obce ale spełniamy dużo z nich razem bo chcemy by druga strona była usatysfakcjonowana. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że oboje jesteśmy sub. Ale mimo to jesteśmy w stanie tworzyć takie dynamiki, gdzie raz ktoś domonuje a raz ulega. Naprawdę można się dogadać. Realizacja kinków zawsze wiąże się z ryzykiem, że to okaże się nie dla kogoś ale ważne, żeby potraktować to jako wspólną przygodę i zdobywanie doświadczenia. Coś nie wyszło? Trudno. Normalna sprawa i można mieć dzięki temu ciekawy temat do rozmowy. Jestem zwolenniczką regularnego ustalania granic co często wymaga próbowania nowych rzeczy i to już samo w sobie jest świetne.
@lil.kingfisher Dokładnie się z Tobą zgadzam. To ja lubię pieluchy, Żonę kręcą znowu 2-3 inne rzeczy. Ale nie ma problemu żeby się wymieniać. Teraz byla taka sytuacja że po zabiegu każda noc była w pieluszce, co samo z siebie jeżeli nie jest realizowane jako fetysz, jest dość krępujące i nie do końca przyjemne. Więc Żona po prostu stwierdziła że to ona mnie przewija i każde przewijanie na noc od miesiąca jest w realiach fetyszu robione. My też mamy dość podobnie, ja z racji zawodu i ogólnej sytuacji, na co dzień muszę mieć wszystko pod kontrolą, dominuje - natomiast uwielbiam być sub w łóżku, natomiast Żona też i też się po prostu wymieniamy. Cieszy nas gdy to drugie się cieszy. Widząc że pierwsze sikanie w pieluszkę mnie zestresowało, też nie poczuła się szczególnie szczęśliwa w tym elemencie. Ale gdy jedliśmy śniadanie potem i rozmawialiśmy i podeszliśmy znacznie luźniej do tego, żartując na temat sikania i potrafiąc się z tego śmiać - atmosfera była już zupełnie inna. Dosłownie z sytuacją w której dochodzimy do dealu gdzie Ona może zostawic roślinkę której bardzo chce się ja pozbyć, a w zamian ja sikam w pieluzki - oczywiście to w kategoriach żartu należy traktować, ale za pierwszym razem przytłoczyły nas emocje stresu. Natomiast bardzo fajne wnioski wyciągasz w zdaniu: "Nie zawsze dwie osoby w relacji czerpią równą satysfakcję z realizacji kinków ale czasami satysfakcja może nie tyle wynikać ze wspólnej zabawy w danym klimacie (np. W tym wypadku przewijanie) co samego faktu sprawiania przyjemności drugiej osobie jednocześnie będąc obojętnym na dany kink.". Pozdrawiam - widać że dojrzała z Ciebie osoba, co nie zawsze niestety tutaj się trafia
@Kruk wspaniale, że tak do tego podeszliście. Bardzo zdrowy sposób na poradzenie sobie z sytuacją.